Developed by JoomVision.com

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów

serwis internetowy dla turystów serwis internetowy dla turystów
Czech English French German Hungarian Italian Russian Slovak Spanish Ukrainian

Pierwszy był „Herwin”

PDFDrukujEmail

Most na SłowikuJadąc od Chęcin w stronę Kielc, mijamy w Słowiku niepozorny most. Przypatrzmy mu się dobrze. Dlaczego? Bo po pierwsze – wkrótce zostanie zastąpiony nowym. A po drugie – pochodzący z 1932 roku obiekt jest częścią naszej dumnej historii.

Na jego kamiennym przęśle dostrzeżemy napis: „MOST IM. KPT KAZIMIERZA HERWINA PIĄTKA”. To właśnie ten człowiek 97 lat temu wprowadził do Kielc strzelców Józefa Piłsudskiego. W skali militarnej był to mały epizod, jednak w życiu narodu spowodował prawdziwą lawinę szczęśliwych dla nas wydarzeń, prowadzących do odzyskania wolności, o czym nie od rzeczy będzie wspomnieć w przededniu Święta Niepodległości.

Nasz bohater, Kazimierz „Herwin” Piątek, urodził się w Krakowie 2 marca 1886 r. W latach 1906-1910 studiował na Wydziale Filozoficznym UJ, po czym podjął pracę jako konserwator zabytków w Muzeum Narodowym w Krakowie. Wtedy spotkał na swojej drodze postać ważną i charyzmatyczną, Józefa Piłsudskiego. I to zaważyło na całym jego życiu.

kpt. Herwin PiątekW 1912 r. wstąpił do Związku Strzeleckiego i ukończył wyższy kurs oficerski. Szybko awansował do stopnia komendanta oddziału Kraków-Podgórze i został współorganizatorem okręgu krakowskiego. Komendant Piłsudski wyznaczył go na dowódcę I Kompanii Kadrowej, ale z powodu niestawienia się w armii austriackiej (mimo że otrzymał kartę mobilizacyjną) mógł przejąć dowództwo po Tadeuszu Kasprzyckim dopiero w Michałowicach, po przekroczeniu granicy zaborów.

I tak 12 sierpnia 1914 r. Kazimierz „Herwin” Piątek wkroczył do naszego miasta na czele I Kompanii Kadrowej. Jego szlak bojowy prowadził od Kielc poprzez Laski, Krzywopłoty, Ulinę Małą, Łowczówek aż w pobliże miejscowości Konary. Tam, w bitwie został śmiertelnie ranny. Ponoć żywił wewnętrzne przekonanie, że pisana jest mu śmierć na tej właśnie wojnie i często o tym wspominał. Prosił też, by – gdyby przyszło mu zginąć – pochowano go razem z innymi strzelcami. Wykonano jego ostatnią wolę. Ciało Kazimierza „Herwina” Piątka złożono na wieczne odpoczywanie w Pęcławicach, na skraju lasu, wśród innych mogił strzeleckich. Towarzysze broni otoczyli jego grób brzozowym płotkiem, a na krzyżu umieścili napis: „Tu spoczywa śp. kpt. Kazimierz »Herwin« Piątek, oficer I Brygady Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. Poległ 19 V 1915 r. (...)”.

Pewnego dnia jednak okazało się, że doczesne szczątki dzielnego kapitana... zniknęły. Co się z nimi stało – nie wiedział nikt przez długie lata. Dopiero szczegółowe badania historyczne, wykonane dziesięć lat temu na zlecenie ówczesnego wojewody świętokrzyskiego Wojciecha Lubawskiego, wyjaśniły zagadkę. Okazało się, że pochowanych w Pęcławicach przeniesiono w latach 1917-18 na cmentarz w Samotni. W 1938 r., po likwidacji tej nekropolii, groby „Herwina” i trzech innych poległych znalazły się na cmentarzu w Górach Pęchowskich, koło Klimontowa. Stanął tam również obelisk upamiętniający bitwę pod Konarami. Dodajmy, że do momentu wybuchu II wojny światowej odbywały się w tym miejscu uroczystości rocznicowe, organizowane przez byłych strzelców marszałka Piłsudskiego.

Kazimierza „Herwina” Piątka odznaczono pośmiertnie orderem Virtuti Militari i podniesiono do stopnia majora piechoty. W 1932 r. jego imię otrzymał nowy most na Bobrzy.
Dziś jest on już mocno wysłużony i czas zastąpić go nowym. Na pamiątkę jednak pozostanie belka w wyrytym nazwiskiem „Herwina”.

Jest to artykuł archiwalny - most został już wyburzony (przyp.red.).

most na słowiku

Prawa autorskie

Logo serwisuWszelkie prawa do zamieszczanych w serwisie zdjęć i tekstów należą do ich autorów. Wykorzystanie do celów druku i kopiowanie na inne strony internetowe zdjęć i tekstów zamieszczonych w serwisie możliwe jest jedynie po otrzymaniu pisemnej zgody autora.

Kontakt z serwisem

Chcesz skontaktować się z autorem tekstu, masz swoją ciekawą propozycję, która może wzbogacić serwis swietokrzyskie.org.pl lub zauważyłeś gdzieś błąd w tekście? Daj nam o tym znać. Na Wasze maile postaramy się odpowiedzieć jak to tylko będzie możliwe, jednak w terminie nie dłuższym niż 24 godziny.

kontakt@swietokrzyskie.org.pl

Jesteś w: Start Publicystyka Pierwszy był „Herwin”